Smutno mi kiedy po meczacym dniu wrocilam do pustego domu. A zeby bylo malo - domu przewroconego do gory nogami. Bruno bezpieczny u dziadkow, z daleka od pola bitwy. Pokoj Bruna oprozniony i gotowy na budowe. Budowa - czyli izolacja - tak nazywam to cale przedsiewziecie caly czas mnie przeraza i stresuje ze ...szybko, szybko, szybko trzeba gnac bo do soboty juz malo czasu...:/ Mamo! Cieszymy sie bardzo tez:) Tylko jak na razie nie miala gdzie bys spac...bo pokoj gosciny po sufit zaladowany.
Trzymajcie za nas kciuki!
Ja juz bardzo, bardzo tesknie za naszym urwisem i to chyba dla otuchy laduje tez zdjecia...
/Kiedy stol jeszcze u "stolarza" Bruno cieszy sie przestrzenia/
Wierzę w was, dacie radę,remont mi nie straszny i tak przyjadę;-)całusy
OdpowiedzUsuńA co tu tak cicho???????Pozdrawiam i sciskam.
OdpowiedzUsuń