poniedziałek, 20 września 2010

Bez dziecka jak bez stolu. Bez stolu jak bez dziecka.


Smutno mi kiedy po meczacym dniu wrocilam do pustego domu. A zeby bylo malo - domu przewroconego do gory nogami. Bruno bezpieczny u dziadkow, z daleka od pola bitwy. Pokoj Bruna oprozniony i gotowy na budowe. Budowa - czyli izolacja - tak nazywam to cale przedsiewziecie caly czas mnie przeraza i stresuje ze ...szybko, szybko, szybko trzeba gnac bo do soboty juz malo czasu...:/ Mamo! Cieszymy sie bardzo tez:) Tylko jak na razie nie miala gdzie bys spac...bo pokoj gosciny po sufit zaladowany.
Trzymajcie za nas kciuki!

Ja juz bardzo, bardzo tesknie za naszym urwisem i to chyba dla otuchy laduje tez zdjecia...

/Kiedy stol jeszcze u "stolarza" Bruno cieszy sie przestrzenia/


2 komentarze:

  1. Wierzę w was, dacie radę,remont mi nie straszny i tak przyjadę;-)całusy

    OdpowiedzUsuń
  2. A co tu tak cicho???????Pozdrawiam i sciskam.

    OdpowiedzUsuń