niedziela, 15 listopada 2009

Jak gdyby nigdy nic

Ostatnimi dniami Bruno zyczy sobie spedzac dzien nie tylko w pozycji horyzontalnej. Coraz wiecej czasu poswieca na tak zwane badanie terenu. Czyli co? gdzie? i kiedy? Najlepiej wychodzi mu to na ktoregos z nas ramieniu. (Pozycja wertykalna - brzuch przylega do klatki piersiowej glowa dumie podniesiona po czym za pare minut opada zmeczona na ramie noszacego;)
Albo kiedy to siedzi-sie-lezy na bujaczku-lezaczku. Mimo nowych mozliwosci i perspektyw synek potrafi sie nudzic i wola do towazystwa. Najchetniej podczas naszych posilkow.

Potrzeba rodzicem wynalazku jest...





ps. Dzisiaj po raz pierwszy Bruno jedzie do Spijkenisse, do dziadkow. Co prawda my bedziemy mu towazyszyc;)

1 komentarz:

  1. Chyba wszystkie "pierwsze" dzieci spedzaja duzo czasu w lezaczkach na naszych stolach:)
    Drugie juz nie za czesto zwazywszy na numer jeden!
    Bruno jest przesliczny.Buziaczki Weronko!

    OdpowiedzUsuń