Cos mi sie przypomnialo a mianowicie to to, ze jako kilkunastoletnia dziewczynka tak jak Martyna chcialam pisac pamietnik. Notowac w nim wszystkie wazne wydarzenia z mojego zycia, to z kim sie przyjaznie w danym momencie i z kim sie nie lubie. Czyli jak najbardziej aktualne zmagania z codziennoscia;) (puszczam oko do Ani).
Co z tego wyniakalo - nigdy nie bylam na bierzaco. Sprawy zmienialy obrot z dnia na dzien. A ja nie nadazalam z pisaniem. Ba...czasem mialam wazniejsze sprawy na glowie. W rezultacie pisalam w stecz. Probujac oszukac czas streszczalam cale tygodnie a nawet miesiace do tylu.
Dzisiaj nie bede tego praktykowac. I mimo, ze sytuacja wydawalaby sie jakby znajoma postaram sie nie oszukiwac czasu.
Mam nadzieje, ze ilosc zdjec was zadowoli.
Bruno rosnie jak na drozdzach, widac ze juz nie jest noworodkiem tylko calkiem wyrosnietym niemowlakiem. Czy juz wyrasta z ciuszkow,ktore nosil jak sie urodzil?Co do pamietnika to ja tez prowadzilam tak owy, ba...nawet lezy schowany gleboko na dnie szafki ale jeszcze nie dojrzalam do tego zeby go przestudiowac, umysl dziewieciolatki to pokrecone narzedzie;-)Ilosc zdjec jak najbardziej satysfakcjonuje tylko chcialabym jeszcze zobaczyc rodzicow!
OdpowiedzUsuńWasz Bruno jest przeslodki:) Zapewne pekasz Wercia z dumy...i slusznie!
OdpowiedzUsuńA te Wasze pamietnikowe historie pamietam swietnie....Anka...chetnie poczytam z Toba te twoje zapiski:)
Tamte pamietniki trzeba bylo ukryc a o takim jak teraz nikt nie pomyslal.Ja wole ten.Z ta prawda wiadomo co zrobic.
OdpowiedzUsuńMi te tez sie bardziej podobaja;-)
OdpowiedzUsuń