dlatego tez wiecej siedzimy w cieplym domku niz miewamy przygody. troche tak jakby nic sie nie dzieje. sen zimowy. albo raczej cisza przed burza...swieta!? bruno wesoly i niczego nie swiadomy.
podnosi pieknie glowe, prawda?
a ja...juz bym chciala uwolnic nas od wozka i pognac razem gdzies rowerem nawet w takie zimno. o stokroc przyjemniej jest przedostawac sie tak przez miasto...ach.
No Bruno troche jak zapasnik sumo;-)ale wazniak!slicznie podnosi glowke.buziaczki juz prawie swiateczne xxx
OdpowiedzUsuń