środa, 7 października 2009

czwarty dzien zycia

Dzisiaj waga Bruna wzrosla do 3440 czyli powraca on do tej z dnia porodu. Cieszymy sie bardzo bo to oznacza ze dobrze je i wcale nie zolknie (jak spekulowaly polozna i opiekunka) tylko zyskuje swoj kolor skory. Z pewnoscia nie bedzie typowym bialym chlopcem co na poczatku bylo tylko widac jak byl bez pieluchy;). Przy porannej toalecie odpadl mu pepek a ja zauwazylam dzisiaj jak on sie pieknie zmienia z malenkiego czlowieczka zaraz po porodzie w sympatycznego bobaska.

Poza tym dzisiaj pozegnalismy opiekunke Sylvie. Jutro przyjdzie nowa pani i zostanie z nami do soboty. A pozniej to juz tylko my. Hmn...podejrzewam, ze damy sobie rade bo i ja czuje, ze coraz wiecej moge:)
Odwiedzila nas rowniez polozna Helma w celu pobrania krwi z pietki Bruna. Jak sie okazalo "hielprik" to zadne szczepienie tylko rozpoznanie pod wzgledem wszelakich chorob u noworodkow. Za trzy tygodnie od dzisiaj - zadna wiadomosc to dobra wiadomosc.






















Na koniec Marc i Bruno 24 lata pozniej. Czyz nie sa uderzajco podobni?! Baaa... nie tylko ta zolc...hehe 

1 komentarz:

  1. Dziekuje Ci za tego bloga, bo bede mogla byc bardziej na bierzaco. To co najbadziej obecnie lubie w mojej pracy to mozliwosc odpalenia rano blogow i sprawdzenia co slychac u moich najblizszych. Calej Waszej rodzinie serdecznie gratuluje slicznego synka(!!!) Chlopak jak sie patrzy, oj moj tata skreca sie z zazdrości:-))))

    OdpowiedzUsuń