sobota, 31 października 2009

Ostatni taki wiosenny dzien pazdziernika w...Holandii(Rotterdamie)

Chilli, czyli swieto oczyszczonej z pysznego wnetrza - DYNI. Ktorej tak zamerikanizowanej nie postrzegalam ...do wczoraj. (HOLANDII, nie dyni;) Kiedy to okazalo sie, ze nie tylko dzieci w ramach tricks-or-treats organizuja sie zwarcie na ulicach i podworkach w przebranich wiedzm czy duchow. Rowniez dorosli- patrz nasi sasiedzi- spedzaja cala noc przy nieznosnych dzwiekach "umc umc"(!) wsrod sztucznych pajeczyn i lampek dyn, miniaturek;)
Imprezka owa nam dala sie we znaki i tylko Bruno nic sobie z niej nie robil. Przespal cala noc jak gdyby nic a i tak sobotnie popoludnie drzemal jak na rasowego spiocha pszystalo. 
To tyle na dzisiaj. Dobranoc:)

1 komentarz:

  1. Widzisz Wercia....dziecko masz imprezowe! Zamiast narzekac trzeba sie bylo przylaczyc do sasiadow::))Pozdrowienia serdeczne!
    Ps. przestaw zegarek.

    OdpowiedzUsuń