Chilli, czyli swieto oczyszczonej z pysznego wnetrza - DYNI. Ktorej tak zamerikanizowanej nie postrzegalam ...do wczoraj. (HOLANDII, nie dyni;) Kiedy to okazalo sie, ze nie tylko dzieci w ramach tricks-or-treats organizuja sie zwarcie na ulicach i podworkach w przebranich wiedzm czy duchow. Rowniez dorosli- patrz nasi sasiedzi- spedzaja cala noc przy nieznosnych dzwiekach "umc umc"(!) wsrod sztucznych pajeczyn i lampek dyn, miniaturek;)
Imprezka owa nam dala sie we znaki i tylko Bruno nic sobie z niej nie robil. Przespal cala noc jak gdyby nic a i tak sobotnie popoludnie drzemal jak na rasowego spiocha pszystalo.
To tyle na dzisiaj. Dobranoc:)
Widzisz Wercia....dziecko masz imprezowe! Zamiast narzekac trzeba sie bylo przylaczyc do sasiadow::))Pozdrowienia serdeczne!
OdpowiedzUsuńPs. przestaw zegarek.